Tunelem z Marymontu do Placu Wilsona

Karol J. Lubaczewski
29 września 2004

Wieża wyciągowa i plac budowy

Budowa metra stała się ostatnio bardzo modna – o wstęp na powstającą właśnie stację Plac Wilsona praktycznie codziennie proszą wycieczki – krajowe i zagraniczne, młodzieżowe i emeryckie, związkowe, szkolne i partyjne… W takich warunkach budowa praktycznie musiałaby zostać wstrzymana. Niektóre prace zdecydowanie wykluczają ruch zwiedzających. Również i Koło Miłośników Metra nie mogło wejść na planowane zwiedzanie. Przykro nam było, gdy musieliśmy na naszej stronie odwołać spotkanie 1 października. Zarząd MW dobrze nas rozumiał, szczególnie opiekunowie Koła – Panowie Robert Szaniawski, kierownik Działu Informacji i Promocji oraz Michał Wrzosek, Rzecznik Prasowy. Dlatego zaproponowali udział w imprezie dla prasy – przejściu wschodnim, nowo ukończonym tunelem od szybu startowego na skrzyżowaniu ulic Słowackiego i Popiełuszki do komory torów odstawczych stacji A18 Plac Wilsona.

Ostatecznie przybyli tylko reprezentanci

Sprawa wynikła nagle, uzgodnienia trwały trochę czasu i ostatecznie o imprezie planowanej na 12:00 w środę, 29 września dowiedzieliśmy się dopiero późnym popołudniem w przeddzień. A dalej zawiniły: brak szybkiej łączności z Członkami KMM, wcześniej zaplanowane zajęcia i brak wolnego czasu. Ostatecznie przybyli tylko reprezentanci w liczbie „aż” sześciu osób.

Zeszliśmy po stromej drabinie

Na eskapadę wyruszyliśmy punktualnie o 12:00. Grupę dziennikarzy i miłośników poprowadził Pan Michał Wrzosek. Po założeniu hełmów ochronnych zeszliśmy po stromej drabinie na poziom stropu tunelu, a dalej kręconymi schodami dostaliśmy się na jego dno. Tuż obok jest winda, ale służy ona wyłącznie do wywozu wagoników z urobkiem na powierzchnię – ludziom korzystać z niej niestety nie wolno. Bardzo tego żałowaliśmy w drodze powrotnej – gdy wspinaliśmy się kilkanaście metrów do góry…

Tuż obok jest winda

Na dole otwiera się widok na wloty do dwóch tuneli biegnących, z grubsza, w kierunku południowym pod ulicą Słowackiego. W tunelu zachodnim wrze robota – słychać odgłosy pracy ludzi i ciężkiego sprzętu. Podchodzimy do wylotu. Ten tunel jest stosunkowo krótki, widać nieco ponad 100 metrów. Dalej stoją jakieś maszyny, rusztowania, wysięgniki. Za nimi znów coś rytmicznie drga i szumi. Tutaj pracuje zachodnia tarcza drążąca ziemię i skały, a także obudowująca gotowy tunel stalowymi tubingami.

Jak się dowiadujemy tunel zachodni ma zaledwie nieco ponad 150 m. Opóźnienie jest spowodowane wystąpieniem kurzawki na samym początku drążenia, przy przejściu pod ul. Popiełuszki (w czerwcu br). Zastosowanie metody jet grounding przez firmę Keller pozwoliło na kontynuowanie robót, ale opóźnienia nie da się odrobić, mimo, że górnicy z Przedsiębiorstwa Robót Górniczych Metro pracują 7 dni w tygodniu po 24 godziny na dobę.

Położono 432 pierścienie tubingów o średnicy 6 metrów i długości 1 metra

Przechodzimy do wschodniego tunelu. Jest już przebity do stacji Plac Wilsona, a właściwie do mającej ponad 250 m długości komory torów odstawczych, która usytuowana jest na północ od samej stacji. Tunel jest zatem krótszy od odległości pomiędzy stacjami i ma „tylko” 434 metrów. Zaczęto go drążyć we wrześniu zeszłego roku, a obecnie górnicy ostrożnie demontują tarczę, przy pomocy której go wydrążono. Na całej długości tego tunelu położono 432 pierścienie tubingów o średnicy 6 metrów i długości 1 metra. Z prostego rachunku wynika, że tubingów winno być 434 – czyli tyle ile metrów ma długość tunelu. A jest 432 – i nie znaczy to, że pozostawiono szczeliny. Po prostu na łukach konieczne jest wstawianie skośnych przekładek dystansowych. Ich łączna grubość właśnie wypełnia te brakujące 2 metry.

Mała kopalniana lokomotywa akumulatorowa

Wchodzimy do tunelu i zaczynamy spacer w kierunku południowym. Na dnie rury tunelu ułożono dwa tory kolejowe z odcinków szyn patentowych. Tory mają prześwit 600 mm i kursują po nich pociągi złożone z wagonów koleb służących do wywozu urobku z „przodka” do windy. Niezębną siłę pociągową stanowi mała kopalniana lokomotywa akumulatorowa, którą wraz ze składem pustych koleb zobaczyliśmy „na stacji” przy wlocie tunelu. Na szczególną uwagę zasługiwały rozjazdy oraz znaki i sygnały zabezpieczenia ruchu. Odbiegają one znacznie od powszechnie stosowanych na kolei, gdyż są dostosowane do wymogów stawianych kolejkom kopalnianym, dołowym. Oto taka mała ciekawostka.

Ołów trzeba starannie wbić pomiędzy tubingi

Po przejściu prawie 300 metrów od wlotu napotykamy rusztowania ustawione w poprzek i pracujących na nich ludzi. Wbijają oni młotkami pneumatycznymi w szczeliny pomiędzy skręconymi (z uszczelką) tubingami drut ołowiany. Stanowi on ostateczne uszczelnienie i zapewnia, że woda z gruntu nie przedostanie się do tunelu. Jest to bardzo żmudna i uciążliwa praca (głównie ze względu na hałas), wymagająca doświadczenia i… cierpliwości. Ołów trzeba starannie wbić pomiędzy tubingi, dokładnie rozklepać, nie zostawiając najmniejszej szczelinki

Tarcza widziana od czoła, tj. od strony komory torów odstawczych

Idziemy dalej. Trasa kolejki zwęża się do jednego toru. Po bokach stoją jakieś maszyny tworzące nad wąskim przejściem potężny, kolisty portal. Pośród plątaniny kabli i wysokociśnieniowych węży dostrzegamy silniki elektryczne i lśniące kolumny siłowników hydraulicznych. To właśnie jest tarcza – zespół urządzeń wspomagających górników w budowie tunelu. Aktualnie w trakcie prac demontażowych. Wszak tunel jest już przebity. Jeszcze kilka kroków wewnątrz tarczy i… jesteśmy już w komorze torów odstawczych stacji A-18.

Komora torów odstawczych stacji A18, nawa wschodnia

Przed nami równiutko poukładane szyny kolejowe, a pomiędzy nimi betonowe rowki odwadniające. Te tory mają prześwit 1435 mm – niedługo po nich pojadą pociągi metra. Pragniemy iść dalej w kierunku stacji Plac Wilsona, ale nie jest to możliwe. W komorze torów odstawczych trwają prace wykończeniowe, jest szaro od kurzu i pyłu. A dalej wyjść nie można – na stacji aktualnie są układane płyty granitowe – to przez nie nie możemy zwiedzić budowy w poniedziałek. A dzisiaj musimy wrócić po swoich śladach.

Komora torów odstawczych stacji A18, nawa zachodnia

Droga powrotna zajęła nam ponad pół godziny. potem były jeszcze zdjęcia na dole, wspinaczka po schodach i oddawanie kasków. Kilka minut po 14 zmęczeni, ale bardzo szczęśliwi rozjechaliśmy się do swoich zajęć. Może kiedyś jeszcze raz pospacerujemy tunelem warszawskiego metra…

A następnego dnia Fakt napisał: