A9 Racławicka

Autor – Witold Urbanowicz

Fot. Witold Urbanowicz
Fot. Witold Urbanowicz

Stacja A-9 Racławicka należy do skromnych przystanków z oszczędnym wystrojem. Jest to świadek epoki zaciskania pasa, kiedy w ogóle ważyły się losy warszawskiego metra. Jako jedyna na linii metra, nie ma publicznej toalety – trudno jednak powiedzieć, czy to też efekt oszczędzania.

Stacja, kolejna w ciągu al. Niepodległości, ma znaczenie lokalne – nie leży przy żadnych znaczących komunikacyjnie przecznicach. Północne wyjścia znajdują się na wysokości budynku Komendy Głównej Straży Granicznej – pomiędzy ul. Wiktorską i ul. Odolańską. Natomiast głowica południowa stacji wychodzi na ul. Racławicką, która tutaj, w przeciwieństwie do jej dalszego odcinka, jest mało znaczącą uliczką. Do niedawna jedna jedyna winda na powierzchnię znajdowała się po wschodniej stronie al. Niepodległości. W zeszłym roku również po zachodniej stronie został zamontowany podnośnik. Jest to jedno z dwóch takich urządzeń w metrze, sfinansowanych przez Zarząd Transportu Miejskiego. Jego funkcjonalność jest gorsza niż zwykłej windy – nie można przewozić rowerów, użytkownik musi cały czas wciskać przycisk i drzwi nie otwierają się automatycznie, ale za to jest znacznie tańsze w produkcji. Stacja wyróżnia się tez brakiem toalet publicznych – jedyny taki przypadek w warszawskim metrze.

Stacja jest jednoprzestrzenna (jednonawowa) z sufitem łukowym – podobnie jak sąsiadujące przystanki. Wystrój stacji jest minimalny, co jest efektem oszczędności związanych z trudną sytuacją ekonomiczną, jaka panowała na budowie metra. Nie udało tutaj się zrealizować ani ramp nad torowiskiem, ani barwnych ceramicznych mozaik, ani pośredniego oświetlenia (źródło światła jest ukryte).

Podstawowym kolorem stacji, jak twierdzą autorzy projektu, jest oranż – o ile sprawa jest jasna na antresolach w przypadku drzwi wejściowych i do pomieszczeń technicznych, to już na peronie ściany zatorowe wpadają w czerwień, podobną do koloru kolejnej stacji Pole Mokotowskie. Łukowy strop hali peronowej, powyżej pasków z nazwą stacji, jest goły, bez jakiegokolwiek przykrycia. Brak wspomnianych wcześniej ramp (zadaszeń) powoduje, że jest podatny na zabrudzenia.

Oświetlenie peronu ciągnie się w pasie po środku peronu przez całą jego długość – identyczne rozwiązanie znaleźć można na stacji Politechnika. Nie przewidywały tego pierwotne projekty. Wysoko umieszczone oświetlenie podwyższa optycznie wnętrze stacji. Strop był dodatkowo podświetlony od dołu jarzeniówkami ukrytymi za paskiem z nazwą stacji na ścianach zatorowych – oświetlenie to jednak po kilku latach eksploatacji wyłączono, gdyż oślepiało maszynistów wjeżdżających na stację.

W 2007 r. doszło tutaj do nietypowego i groźnego w skutkach wypadku. Samochód jadący al. Niepodległości wpadł w poślizg, zjechał z jezdni na chodnik, uderzył w latarnię, a następnie znalazł się na schodach wyjściowych z metra. Potrącony na schodach starszy mężczyzna zmarł po kilku dniach w szpitalu. Prawdopodobną przyczyną wypadku była brawura i zbyt wysoka prędkość.

Za projekt otwartej w 1995 r. stacji odpowiada zespół architektoniczny Jasnej Strzałkowskiej-Ryszki.

Ten pokaz slajdów wymaga włączonego JavaScript.

Zostaw odpowiedź